19.05.2005
Marzena Pieńkosz-Sapieha Lublinianką Roku
"Pani Marzena Lublinianką Roku" - artykuł z Kuriera Lubelskiego. ZWYCIĘŻYŁA MARZENA PIEŃKOSZ-SAPIEHA CZYTELNICY NASZEJ GAZETY NADESŁALI PIĘĆ I PÓŁ TYSIĄCA KUPONÓW I WYBRALI LUBLINIANKĘ ROKU 1628 GŁOSAMI Wczoraj ogłosiliśmy wyniki kurierowego plebiscytu na Lubliniankę Roku 2004. Spośród 10 pań nasi Czytelnicy wybrali Marzenę Pieńkosz-Sapiehę, szefową klubu osiedlowego "Błonie", zarazem kierującą Związkiem Stowarzyszeń Lubelski Bank Żywności. Wszystkie panie czują się jednakowo wygrane. Upoważniają je do tego ciepłe, pełne niekłamanego podziwu słowa wiceprezydenta Lublina Krzysztofa Michałkiewicza, przewodniczącego sejmiku wojewódzkiego Dariusza Śliwińskiego i innych panów ,,u władzy", a wicewojewodzina Barbara Sikora oświadcza, że choć zna wiele plebiscytów i konkursów, ale ten uważa za najsympatyczniejszy.
"Pani Marzena Lublinianką Roku" - artykuł z Kuriera Lubelskiego. ZWYCIĘŻYŁA MARZENA PIEŃKOSZ-SAPIEHA CZYTELNICY NASZEJ GAZETY NADESŁALI PIĘĆ I PÓŁ TYSIĄCA KUPONÓW I WYBRALI LUBLINIANKĘ ROKU 1628 GŁOSAMI Wczoraj ogłosiliśmy wyniki kurierowego plebiscytu na Lubliniankę Roku 2004. Spośród 10 pań nasi Czytelnicy wybrali Marzenę Pieńkosz-Sapiehę, szefową klubu osiedlowego "Błonie", zarazem kierującą Związkiem Stowarzyszeń Lubelski Bank Żywności. Wszystkie panie czują się jednakowo wygrane. Upoważniają je do tego ciepłe, pełne niekłamanego podziwu słowa wiceprezydenta Lublina Krzysztofa Michałkiewicza, przewodniczącego sejmiku wojewódzkiego Dariusza Śliwińskiego i innych panów ,,u władzy", a wicewojewodzina Barbara Sikora oświadcza, że choć zna wiele plebiscytów i konkursów, ale ten uważa za najsympatyczniejszy.

ROZMOWA Z MARZENĄ PIEŃKOSZ-SAPIEHĄ - LUBLINIANKĄ ROKU 2004 Filigranowa siłaczka Marzena Pieńkosz-Sapieha ma 158 centymetrów wzrostu, waży 45 kilogramów i, jak mówią, trzęsie całym osiedlem. - Zgadza się Pani z tą opinią? Mam taki potencjał, że nie mogę nigdzie usiedzieć dłużej niż 15 minut, bo już czuję, że powinnam gdzieś iść, coś załatwiać. Nie jestem pracoholiczką, nie lubię zarywać nocy, ale jak coś robię, to wiem, że muszę to doprowadzić do końca. - Jest Pani lublinianką z wyboru... Zawsze wszystko robiłam inaczej niż inni. Pochodzę z Siedlec, wszystkie moje koleżanki zdawały na studia do Warszawy, a ja... do Lublina. Ale czytanie książek na polonistyce na KUL nie było do końca moim żywiołem. - Okazało się nim tworzenie klubu na Czubach? Mieszkałam na stancji u starszej pani na Czubach, która nie chciała się ze mną rozstawać i namówiła mnie na pracę w klubie ,,Między Nami" na Skarpie, gdzie uczęszczała do klubu seniorów. Działanie na rzecz społeczności lokalnej to było dla mnie to. Zaczynałam od noszenia plakatów i jestem z tego dumna. Do wszystkiego dochodziłam sama. - Klub ,,Błonie" zorganizowała Pani od podstaw. Lubelski Bank Żywności też. Radny Jacek Sobczak nazywa Panią mistrzynią wiercenia dziury w brzuchu, która potrafi zmusić do działania ludzi dobrej, średniej, a nawet złej woli... Jak się zorientuję, że ktoś może mi w czymś pomóc, umiem nagiąć jego starania we właściwym kierunku. Kiedy czuję, że jestem na fali, po prostu prę do przodu. Nasz klub ,,Błonie" funkcjonował w maleńkiej salce (przeznaczonej pierwotnie dla posiedzeń partyjnych), więc postanowiłam wybudować dla dzieciarni boiska. Dostaliśmy od Fundacji Batorego nagrodę ,,Porządnie poza Rządem". 12 tysięcy złotych. To mnie stworzyło. Udało się zrobić coś dla młodzieży koczującej pod oknami. Kiedy ludzie z Fundacji Batorego zaproponowali mi zorganizowanie Banku Żywności w Lublinie, nie miałam pojęcia co to jest. Zorganizować wszystko od podstaw, lokal, pieniądze na funkcjonowanie, z niczego, to nie jest łatwa sprawa. Rejestracja była prawdziwą drogą przez mękę. Trzeba było skoordynować dokumentację trzech organizacji: Stowarzyszenia ,,Błonie", PCK, PKPS. Ale jakoś się udało. - Pani syn Maksymilian ma niespełna 6 lat. Jak Pani daje sobie radę? Kobietom w ogóle jest w życiu ciężko. Wiem, jak walczyła o nasz byt moja mama, wdowa z dwójką małych dzieci. Kto wie, może założę kiedyś organizację kobiecą? Kurier Lubelski 7.03.2005

Youtube
Facebook

